Praca z Traumą - jak znaleźć odpowiedzialną pomoc
- Natalia Roma Grzyb
- 4 lut
- 2 minut(y) czytania
Hasło „uwolnię Twoją traumę” brzmi na pierwszy rzut oka obiecująco. Kojąco. Jak zapowiedź szybkiej ulgi i rozwiązania czegoś, co od dawna boli. Problem w tym, że kiedy zatrzymamy się na chwilę i naprawdę przyjrzymy się temu zdaniu — absolutnie wszystko w nim przestaje mieć sens.
Jeśli ktoś deklaruje, że „uwalnia traumę”, to znaczy, że już na poziomie definicji pogubił się w tym, czym trauma w ogóle jest. A to bardzo poważny sygnał ostrzegawczy. Bo jeśli ktoś nie rozumie, z czym pracuje, a mimo to pracuje z tym „czymś” na drugim człowieku — robi to potencjalnie kosztem jego zdrowia, a czasem także bezpieczeństwa.
Trauma nie jest czymś, co się w Tobie „zablokowało”, „zaległo” albo „utknęło” i co można wyjąć, rozpuścić czy uwolnić jedną techniką. Trauma nie jest obiektem. Nie jest pasożytem. Nie jest energią do usunięcia.
Trauma to sposób, w jaki Twoje ciało i układ nerwowy zareagowały na doświadczenie, które było zbyt intensywne, zbyt nagłe, zbyt przytłaczające albo zagrażające, by móc je w danym momencie przetworzyć.
Z definicji:
Trauma to reakcja naszego organizmu wynikająca z narażenia na incydent lub serię zdarzeń, które są emocjonalnie wstrząsające lub zagrażające życiu, a ich trwałe negatywne skutki wpływają na funkcjonowanie oraz dobrostan psychiczny, fizyczny, społeczny, emocjonalny i/lub duchowy danej osoby.
To definicja reakcji. Nie „rzeczy” do usunięcia.
Dlatego traumy nie da się „uwolnić”. Można natomiast:
stopniowo regulować układ nerwowy
poszerzać pojemność na doświadczanie
przywracać poczucie bezpieczeństwa
integrować doświadczenia, które zostały zapisane w ciele
odbudowywać kontakt z sobą i światem
To proces. Złożony, często długotrwały, wymagający wiedzy, uważności i ogromnej odpowiedzialności. A nie chwytliwego hasła.
Piszę ten tekst z pełną świadomością, że ledwie dotykam tematu. Ale jednocześnie czuję ogromną złość — na internetowych cudotwórców, którzy upraszczają traumę do marketingowego sloganu i sprzedają ludziom fałszywą nadzieję. Nadzieję, która bywa nie tylko nieskuteczna, ale wręcz szkodliwa.
Dlatego: weryfikujcie, z kim pracujecie.Jeśli nie wiecie, jak — pytajcie. O wykształcenie. O rozumienie traumy. O podejście do pracy z układem nerwowym. O granice kompetencji.
A jeśli to Ty zajmujesz się „uwalnianiem traum” innych ludzi — nie potraktuj tego jako ataku. Potraktuj to jako informację zwrotną. Zatrzymaj się. Zacznij się edukować. Czytać. Uczyć. I po prostu to zmień.
Bo praca z traumą to nie magia.To odpowiedzialność.



Komentarze